niedziela, 2 listopada 2014

                                                                Rozdział 6
Zaraz za Evanem wybiegł jego dobry przyjaciel- Dave- dziewiętnostoletni syn Afrodyty. Znalazł on przyjaciela dopiero w dwunastym domku. Syn Hermesa leżał na swoim łóżku tuż obok drzwi i beznamiętnym wzrokiem wpatrywał się w sufit. Dave usiadł na sąsiednim łóżku i z lekką pretensją w głosie powiedział:
- Chłopie, co cię napadło?!
- Sam nie wiem. To był taki impuls.- odpowiedział Evan.
- Rozumiem. Ale i tak powinieneś ją jakoś przeprosić.- rzekł rzeczowo Dave.
- Kogo?- zapytał syn Hermesa.
- Lorenę, ty durniu. Kiedy wybiegłeś, ona od razu zaniosła się płaczem.- powiedział syn Afrodyty.
- Masz rację. Ale co ja mogę zrobić?- zapytał Evan.
- Zabierz ją do tego parku za Lasem Olimpijskim.- zaproponował Dave.
- Dzięki. Jesteś genialny.- powiedział syn Hermesa, zerwał się z łóżka i pobiegł do jedenastki.

Drzwi otworzyła mu Lorena. Otarła ostatnie łzy i zapytała:
- Czego ode mnie chcesz?
- Po pierwsze chciałbym cię niezmiernie przeprosić za moje zachowanie na karaoke. Byłem troszeczkę zazdrosny o tego całego Spencera.- rzekł Evan.
Na twarzy Loreny pojawił się cień uśmiechu.
- W gruncie rzeczy to nawet miłe, że tak się o mnie troszczysz.- powiedziała.
- W ramach przeprosin zabiorę cię do parku za Lasem Olimpijskim. Napewno ci się spodoba.- powiedział Evan i pociągnął córkę Afrodyty za sobą w kierunku swojego domku.
- Nie będziemy się jednak wlekli przez cały las. Pojedziemy na motorze.- rzekł syn Hermesa i wręczył Lorenie kask, a drugi sam założył.- Czy moja księżniczka dosiądzie tego rumaka?- powiedział, wsiadł na motor i pokazał córce Afrodyty miejsce za sobą.
Lorena z uśmiechem usiadła za Evanem i przytuliła się do niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz